BLOG #7. Boży atleta czyli jak dominikanin trafił do CrossFit Ursynów?

Posted on Posted in Blog

CF Ursynów Community czyli cykl wpisów w których poznajemy naszych niedźwiedzich FREAKów od tej mniej CrossFitowej strony!

Wyjątkowym gościem w naszej ekipie jest Tomek. Najbardziej jednak wyjątkowym faktem w jego zawodzie jest to, że jest on dominikaninem! Zapraszamy do lektury jego w której dowiecie się dlaczego Tomasz trenuje CrossFit łącząc ducha i ciało oraz dlaczego wybrał właśnie niedźwiedzi z Ursynowa!

Cześć! Mam na imię Tomek. Na tym zdjęciu być może mnie nie rozpoznajecie, ale z pewnością się znamy z boxa, przynajmniej z widzenia. Jestem dominikaninem, mieszkam w Warszawie, mam 38 lat i od ponad roku, na warszawskim Ursynowie, trenuję CrossFit.

Dominikanin?

Tak, czyli zakonnik i kapłan. Dominikanin to ktoś, kto pragnie głosić Pana Boga wszystkim, wszędzie i na wszelkie możliwe sposoby, żyjąc we wspólnocie zakonnej, z braćmi, jak tego chciał św. Ojciec Dominik już ponad 800 lat temu. Oprócz sprawowania sakramentów – co jest najważniejsze w życiu kapłana – próbuję godzić dwie funkcje: duszpasterza akademickiego, a także bibliotekarza. Jestem żywym przykładem tego, że w bibliotece może naprawdę być ciekawie, że w takim miejscu jest życie, i tak wiele do odkrycia. Tyle w telegraficznym skrócie. Ale w moim życiu zakonnym robię coś jeszcze …

Zakonnik sportowcem? CrossFitterem?

Czemu nie?! Zakonnik też ma ciało. On sam nie może o tym zapomnieć. Właśnie jedną z najpiękniejszych rzeczy w chrześcijaństwie jest to, że łączy ducha i ciało, że człowiek to jedno i drugie, że tego w człowieku nie da się rozdzielić. Jednym słowem: INTEGRALNOŚĆ duszy i ciała. Zatem trzeba zadbać o jedno i drugie, o całego człowieka. Jest coś takiego w życiu duchowym co nazywamy ascezą … Ale ona jest również bardzo ważna w życiu sportowca. Słowo ἄσκησις [askezis] z języka greckiego oznacza właśnie ćwiczenie, trening.
I mam takiego trenera w życiu duchowym, dzięki któremu przeżyłem prawdziwe nawrócenie. To Paweł z Tarsu. Św. Paweł w swoich listach przywołuje obraz zawodów z igrzysk olimpijskich, sportowe metafory (atleta, sprinter, zapaśnik), żeby tłumaczyć ludziom jak osiągnąć zbawienie (dla ciekawości: jednym z twórców nowożytnych igrzysk olimpijskich, pod koniec XIX w., był francuski dominikanin, o. Henri Didon, który jako pierwszy użył formuły „Citius-Altius-Fortius” (Szybciej-Wyżej-Mocniej), która stała się dewizą Igrzysk.)

„Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Każdy, który staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś nieprzemijającą. Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakbym zadawał ciosy w próżnię, lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego” 1 Kor 9, 24-27.

 

W wierze jest podobnie jak w sporcie: wiarę trzeba ćwiczyć i wydoskonalać. Tak jak sportowiec zmaga się ze słabościami i ograniczeniami ciała, dąży do zwycięstwa „tu i teraz”, wierzący dąży do zwycięstwa w wieczności.

 

W wierze jest trochę jak w CrossFicie. Wiara to też pewna sprawność, w której można wyróżnić te aspekty, które wylicza się w Crossficie: siła, moc, wydolność, wytrzymałość, zwinność, równowaga,… Trenując CrossFit mogę ćwiczyć wszystko równocześnie. Ale to, na czym najbardziej mi zależy, to wyćwiczyć cnotę męstwa. Nie chodzi o wielkość i siłę mięśni, ale o wytrwałość, taką do końca. To oznacza wzmocnić się i duchowo, i psychicznie, i fizycznie. Wytrwałość to cena, jaką trzeba zapłacić, żeby osiągnąć „wieniec zwycięstwa”.
Moim pragnieniem jest być takim prawdziwym Bożym zawodnikiem, Bożym crossfitterem: „byle bym tylko dokończył biegu” (Dz 20, 24) A może kiedyś uda się wystartować w zawodach crossfitowych … Na razie CrossFit Games OPEN 2017 obserwuję z dystansu, bo muszę potrenować jeszcze trochę. Dlatego…

Home for Bears of Crossfit Ursynów

… dlatego mam też trenerów w CrossFicie. Nie miałem za wiele śmiałości, żeby się wybrać do boxa, ale okazało się, że jeden ze znajomych już tam był. Jakoś się wciągnąłem. Dużo zawdzięczam trenerom z CrossFit Ursynów, wszystko jest pod ich czujnym okiem, i „zaokrąglone plecy” nie przejdą. Fajnie jest poznać Niedźwiedzi z Ursynowa!

Autor: Tomasz Pękala

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz